Mentalność ofiary
Każdemu z nas przydarzają się w życiu trudne sytuacje, nieraz koszmarnie trudne. Czasem mamy jednak tendencję do pozostawania w nich zdecydowanie zbyt długo – nawet jeśli dana sytuacja już dawno przeminęła, to mentalnie oraz emocjonalnie odtwarzamy ją ciągle i ciągle od nowa, bezustannie czując się ofiarami pewnych osób i wydarzeń.
Należy przy tym zauważyć, że dla niektórych obwodów mózgowych nie ma różnicy, czy jesteśmy w danej sytuacji fizycznie, czy też tylko mentalnie. Toteż, gdy ciągle wracamy myślami do pewnych wydarzeń, dla mózgu nie ma różnicy czy jesteśmy tam naprawdę, czy nie i w efekcie bezustannie zalewa nas hormonami stresu, które stale utrzymują nas w reakcjach typu „fight or flight” (walcz lub uciekaj) i niejednokrotnie prowadzi do szeregu chorób psychosomatycznych, a także zabija całą radość życia.
Pomyśl sobie: jeśli ciągle jedynie walczysz lub uciekasz, to jak możesz realizować wspaniałe życie? Co pochłania cały twój czas i energię? Czy możesz się czymkolwiek cieszyć, rozwijać się?
Nierzadko nasz „kat” w ogóle o nas nie pamięta i żyje sobie szczęśliwie, realizuje swoje pasje, powodzi mu się materialnie i w każdy inny sposób. I im lepiej mu się wiedzie, tym bardziej ciebie skręca z żalu i wkurwienia. Ty natomiast ciągle i ciągle, każdego dnia, odtwarzasz w sobie rolę ofiary. Tylko że… jeśli minęły tygodnie, miesiące, lata od danego wydarzenia, a ty dalej je tak głęboko przeżywasz, to kto tak naprawdę jest twoim katem?
Przy tym, tkwiąc w stale w mentalności ofiary, przyciągamy więcej i więcej krzywdzących wydarzeń (na zasadzie samospełniającej się przepowiedni). Myślisz sobie, że wszechświat najwyraźniej postanowił cię zniszczyć i ciągle zwala ci na głowę coraz to nowsze klęski, co oczywiście w końcu nadchodzi na zasadzie rezonansu. Ty znów utwierdzasz się w roli ofiary, następnie przyciągasz jeszcze więcej negatywnych wydarzeń i tak do… No właśnie, do kiedy?
Okaż sobie delikatność i miłość. Wróć do momentu, gdy stała ci się krzywda. Ukochaj i utul tamtą wersję siebie, a następnie… pójdź do życia. A jeśli ten proces cię przerasta i potrzebujesz pomocy, to zgłoś się na terapię
Jest tyle życia do przeżycia ![]()